Cień mocnych stron. Czego nie mówi ci test Gallupa?

Model Gallupa i narzędzia takie jak CliftonStrengths zrobiły w biznesie zawrotną karierę. Pomysł jest prosty i kuszący: zamiast łatać słabości, znajdź swoje naturalne talenty i postaw na nie w pracy. Trudno się dziwić popularności – to podejście jest konkretne, daje poczucie sprawczości i łatwo je przełożyć na język HR.

Problem w tym, że psychologia głębi i nurty humanistyczne patrzą na to z dużo większą rezerwą. Z perspektywy psychodynamicznej, jungowskiej i egzystencjalnej skupianie się wyłącznie na mocnych stronach ma trzy poważne wady: ignoruje nieświadomość, sprowadza osobowość do zestawu użytecznych cech i nie zostawia miejsca na cierpienie oraz rozwój, który rodzi się z kryzysu. Przyjrzyjmy się tym zarzutom po kolei.

Perspektywa psychodynamiczna: co kryje się pod powierzchnią

Pierwszy zarzut dotyczy tego, czego test w ogóle nie widzi. CliftonStrengths opiera się na świadomych, deklaratywnych odpowiedziach – odpowiadasz na pytania zgodnie z tym, co o sobie myślisz. Tymczasem z punktu widzenia psychologii psychodynamicznej o naszym zachowaniu w dużej mierze decydują nieświadome motywacje, popędy i nierozwiązane traumy z wczesnego dzieciństwa. Test ich nie wychwytuje.

Drugi problem to mechanizmy obronne i wyparte aspekty psychiki. Koncentracja wyłącznie na „mocnych stronach” bywa czasem nieświadomie wykorzystywana jako mechanizm obronny – odpowiednik toksycznego pozytywnego myślenia, które ma odwrócić uwagę od głęboko ukrytych lęków, poczucia niższości czy wewnętrznych konfliktów. A to właśnie te trudne obszary, zdaniem psychodynamików, domagają się uwagi, jeśli chcemy uniknąć autosabotażu.

Po trzecie, test nie bada tego, jak funkcjonujemy w obliczu wewnętrznego napięcia. Nie mówi nic o tym, jak dana osoba radzi sobie z lękiem, stresem czy frustracją na poziomie nieświadomym. Psychika zostaje sprowadzona do zestawu funkcjonalnych ról zadaniowych – przydatnych w pracy, ale nieoddających pełni człowieka i jego reakcji w sytuacjach kryzysowych

Perspektywa jungowska: rozwój to nie tylko produktywność

Carl Gustav Jung opisywał rozwój jako proces indywiduacji – stawania się pełnym, zintegrowanym sobą. Model Gallupa promuje rozwój, ale w bardzo wąskim sensie: w kierunku z góry określonych ról i talentów. Z punktu widzenia Junga to za mało. Prawdziwa indywiduacja wymaga zintegrowania całej psychiki, w tym tzw. Cienia, czyli jej słabszych, wypartych i mroczniejszych stron. Co więcej, jak zauważają współcześni analitycy jungowscy, indywiduacja nie jest procesem gwarantowanym ani bezpiecznym – można w niej ponieść porażkę. Testy talentów dają złudzenie łatwego, bezbolesnego rozwoju, podczas gdy spotkanie z własną nieświadomością bywa niebezpieczne i wymaga ogromnej pokory, a nie tylko chęci „zoptymalizowania” siebie pod kątem rynku pracy.

Kolejna wątpliwość dotyczy archetypów. Talenty Gallupa bywają odbierane jako próba spłaszczenia bogatych, uniwersalnych wzorców psychicznych do prostych narzędzi biznesowych. To, co u Junga jest głębokie i wieloznaczne, w teście zamienia się w łatwą do skategoryzowania etykietę.

Wreszcie test pomija wymiar duchowy i transpersonalny – to, co Jung nazywał nieświadomością zbiorową. Człowiek zostaje opisany wyłącznie przez pryzmat swojej użyteczności w środowisku społecznym i zawodowym, a cała reszta zostaje poza kadrem.

Perspektywa egzystencjalna: ucieczka od trudnych pytań

Psychologia egzystencjalna stawia człowieka wobec fundamentalnych dylematów: śmierci, wolności, samotności i sensu. Zarzut wobec modelu Gallupa jest tu jasny – zamiast mierzyć się z tymi pytaniami, zachęca do skupienia się na talentach wykonawczych. To wygodne, ale w gruncie rzeczy jest ucieczką od głębszej refleksji nad tym, jak żyć autentycznie.

Drugi problem to założenie o stałości. Twórcy CliftonStrengths oficjalnie zapewniają, że wyniki testu są wysoce stabilne na przestrzeni lat i rzadko ulegają zmianie. Dla psychologii egzystencjalnej takie podejście to drastyczne ograniczenie koncepcji radykalnej wolności. Człowiek – według egzystencjalistów – nie ma z góry ustalonej „esencji”. Ma zdolność do ciągłego samostanowienia i może całkowicie przebudować swoje „ja” na każdym etapie życia. Zamknięcie go w sztywnym, niezmiennym profilu tę wolność podważa.

Po trzecie, narzędzie nie zostawia miejsca na cierpienie. Z założenia omija rozwój przez kryzys, słabość czy doświadczenie tragizmu istnienia. A w ujęciu egzystencjalnym to właśnie te trudne doświadczenia są nieuniknionym i cennym źródłem ludzkiej mądrości oraz dojrzałości.

Co z tego wynika dla liderów?

Te zastrzeżenia nie oznaczają, że testy talentów są bezużyteczne – to wciąż wygodne narzędzie do rozmów o pracy i podziale zadań w zespole. Ale warto pamiętać, że pokazują tylko fragment człowieka. Jeśli traktujemy wynik testu jak pełen opis osoby, ryzykujemy, że przeoczymy to, co dla jej rozwoju najważniejsze: nieświadome napięcia, potrzebę integracji słabszych stron i sens, który często rodzi się dopiero w kryzysie.

Dla lidera płynie z tego prosty wniosek. Człowiek w zespole to nie lista pięciu talentów, lecz ktoś z lękami, konfliktami i pytaniami, na które żaden test nie odpowie. Dobrze o tym pamiętać, zanim na podstawie kolorowego raportu zdecydujemy, kim ktoś „jest” i do czego „się nadaje”.

Tekst powstał na podstawie następujących źródeł:

https://psycnet.apa.org/record/2025-34934-001

https://beginagain.substack.com/p/the-dangers-of-jungian-psychology

https://www.researchgate.net/publication/336535696_Existential-Jungian_Analysis_Reconciling_the_Personal_and_Archetypal_Realms_in_the_Consulting_Room

https://www.gallup.com/cliftonstrengths/en/253790/science-of-cliftonstrengths.aspx