Wojciech Orzech to menedżer, który wymyka się standardowym definicjom. Choć jego CV wypełnione jest dyplomami z Harvardu, Stanforda czy IESE, o swoim stylu zarządzania mówi skromnie: „intuicyjny”. Wywodzi się ze sprzedaży (był m.in. szefem sprzedaży w Ergo Hestii), co nauczyło go patrzenia na biznes oczami klienta, a nie tylko tabel w Excelu.
Z czasem okazało się, że jego perspektywa i filozofia działania pod prąd powszechnych trendów predysponują go do najwyższych stanowisk zarządczych – od Energa Operator, przez wieloletnią prezesurę w PKP Energetyka (CVC Capital Partners), aż po stery w Vortex (Vitol).
Łączy twarde nastawienie na wynik (EBITDA, efektywność) – w PKP Energetyka podniósł zysk na pracownika 10-krotnie, a jakość usług 24-krotnie – i „właścicielskie” myślenie o firmie, z głęboką wiarą w potencjał ludzi i poszanowaniem ich godności. To podejście pozwoliło mu nie tylko wdrożyć pełną cyfryzację, ale przede wszystkim podnieść zaangażowanie pracowników z 46% do 70%.
Komentarz Jacka Santorskiego:
Miałem okazję dwukrotnie przez kilka lat obserwować Wojciecha na posterunku zarządczym (w Energa Operator, potem PKP Energetyka). W świetle tego, co mógłbym powiedzieć o jego sile i spójności, przekaz, którym się dzieli, jest niezwykle skromny. Jest w tym bardzo bliski liderom 5. poziomu, którym uwagę poświęcał badacz wyjątkowo skutecznych liderów, Jim Collins.
Według Jima Collinsa (autora książki „Good to Great”), najskuteczniejsi liderzy w historii biznesu charakteryzują się paradoksalną mieszanką: osobistej pokory i niezłomnej woli zawodowej. Są ambitni, ale przede wszystkim dla dobra firmy, a nie dla własnego ego. Często działają cicho, bez rozgłosu, ale z żelazną konsekwencją.