Stres – Twój nieoczekiwany sojusznik. Jak zmienić myślenie o stresie, by zyskać siłę i odporność?

To nie stres Cię zabija, tylko to, co o nim myślisz

To, co nas najbardziej porusza, najczęściej jest też tym, co ma dla nas największe znaczenie. Rodzicielstwo, relacje, praca, rozwój – wszystko, co ważne, wywołuje napięcie, bo się angażujemy i nam zależy. To napięcie jest źródłem energii.

Popularny podział na „dobry” i „zły” stres to mylące uproszczenie. Badania, o których mówi m.in. psycholog Kelly McGonigal w swoim wystąpieniu TED, pokazują, że kluczowe są nasze przekonania na temat stresu.

Przełomowe badanie z 2012 roku, które objęło 28 tys. Amerykanów dowiodło, że osoby doświadczające dużego stresu, ale niewierzące w jego szkodliwość, miały niższe ryzyko zgonu niż te, które stresowały się mało. Natomiast u osób, które wierzyły, że stres im szkodzi, ryzyko przedwczesnej śmierci wzrastało aż o 43%. Naukowcy oszacowali, że w USA 182 tys. osób zmarło przedwcześnie nie z powodu samego stresu, ale przez przekonanie o jego szkodliwości.

 Zagrożenie czy wyzwanie? Dwie reakcje na presję

To, co potocznie nazywamy stresem, to zbiór różnych reakcji organizmu, które służą po to, by nas wspierać. Kelly McGonigal w książce „Siła stresu” opisuje pięć reakcji stresowych. Każda z nich może budować naszą odporność psychiczną – jeśli umiemy je rozpoznawać i odpowiednio interpretować:

  1. Reakcja na zagrożenie,
  2. Reakcja na wyzwanie,
  3. Reakcja pobudzenia i przyjemności,
  4. Reakcja opieki i przyjaźni,
  5. Reakcja uczenia się i rozwoju.

 Dwie z nich, które szczególnie warto poznać, to reakcja na zagrożenie i reakcja na wyzwanie.

  • Reakcja na zagrożenie to klasyczne „walcz albo uciekaj”. Czujemy lęk i bezradność, myślimy: „Nie dam rady. To mnie przerasta”. Ciało szykuje się do walki lub ucieczki. Tętnice zwężają się, rośnie ciśnienie i szybkość bicia serca.
  • W reakcji na wyzwanie odpowiedź fizjologiczna organizmu jest podobna (serce też bije szybciej, a ciśnienie rośnie), ale tętnice pozostają rozluźnione, a mentalnie czujemy się zmobilizowani. Myślimy: „To trudne. Będzie ciężko, ale jest to dla mnie ważne”. Ciało i mózg przygotowują się do uczenia się, działania, zaangażowania.

Uwaga. Nie trzeba być superbohaterem, by wejść w tryb wyzwania. Czasem wystarczy proste pytanie: „Czy to, czego się obawiam, to naprawdę zagrożenie, czy po prostu coś, co jest dla mnie ważne?”.

 Jak w praktyce zamienić zagrożenie w wyzwanie?

WSKAZÓWKA I. Podziękuj i zaufaj swojemu ciału.

Gdy poczujesz przyspieszone tętno czy ścisk w żołądku, nie walcz z tym. Zamiast tego powiedz sobie: „Dziękuję, moje mądre ciało, że dajesz mi energię do sprostania temu wyzwaniu”. Sama interpretacja sygnałów z ciała zmienia sposób działania układu nerwowego i pozwala skupić się na działaniu.

 WSKAZÓWKA II: Powiedz sobie: „Jestem podekscytowany!”

Badania Alison Wood Brooks pokazały, że osoby, które przed wystąpieniem publicznym mówiły sobie „Jestem podekscytowany” lub „Będzie super!”, przemawiały dłużej, były oceniane przez publiczność lepiej i czuły większą sprawczość niż te, które próbowały się uspokajać.

Wniosek? Emocje nie są automatyczną reakcją na bodźce – powstają w wyniku interpretacji tego, co dzieje się w ciele.

 Ćwiczenie: poczuj różnicę

Pomyśl o bieżącej sytuacji w Twoim życiu, która jest dla Ciebie trudna.

  1. Usiądź wygodnie, zamknij oczy i skup się na oddechu. Pomyśl o tej sytuacji jak o zagrożeniu – czymś, co może pójść źle i pogorszyć jakość Twojego życia. Zauważ, co czujesz w ciele i co masz ochotę zrobić.
  2. Wróć na chwilę do neutralnego stanu, skupiając się na oddechu. Zrób kilka spokojnych wdechów i wydechów.
  3. Teraz pomyśl o tej samej sytuacji jak o wyzwaniu – szansie na realizację Twoich wartości. Zauważ, jakie emocje i myśli pojawiają się teraz. Jak czuje się Twoje ciało?

Poczucie tej różnicy to pierwszy krok. Budowanie nastawienia na wyzwanie to potężne narzędzie, które pozwala nie tylko przetrwać trudności, ale wykorzystać je do wzrostu. Jak ujęła to Kelly McGonigal: „Jeżeli zapomnisz o kontekście swojego stresu, najpewniej poczujesz się jego ofiarą”.

 

Podsumowując, zbyt często, gdy czujemy napięcie, próbujemy się natychmiast uspokoić. Ale próba nagłego „wyluzowania się” w trakcie silnego pobudzenia to jak wciskanie hamulca przy 160 km/h – ani bezpieczne, ani skuteczne.

Dużo lepiej jest nauczyć się współpracować ze swoją reakcją stresową. Wtedy nie tylko staje się mniej obciążająca, ale zaczyna działać na naszą korzyść.

To właśnie jeden z filarów elastyczności psychicznej: nie tłumić, nie wypierać, ale rozumieć, regulowaćkorzystać z zasobów, które w nas już są.

 

Tekst jest opracowaniem artykułów Marzeny Jankowskiej. Możesz przeczytać je  tutaj tutaj.